Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomidory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomidory. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 maja 2015

Makaron ze szparagami, czosnkiem, suszonymi pomidorami z białym winem

Są, są, są!
Szparagi, świeżutkie, zielone, po prostu idealne! Jeszcze w zbójeckich cenach, ale już niedługo... :)

I do razu zachęcam: blanszować i mrozić! Nie raz i nie dwa w zimowe dni umilały mi posiłki :)
Składniki:
ulubiony makaron
pęczek świeżych szparag
2 łyżki oliwy z oliwek
15-20 suszonych pomidorów
2 ząbki czosnku
1/3 szklanki białego wina (lub soku z winogron, jeśli nie możecie pić wina)
1/3 szklanki śmietany kremówki
sól, pieprz do smaku

Szparagom odłamujemy zdrewniałe końce (ich nie wykorzystujemy). Obieramy (bez główek, chociaż część ludzi zielonych szparag nie obiera w ogóle) i kroimy na mniejsze kawałki.

Makaron gotujemy.

Na patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy szparagi. Przykrywamy i dusimy pod przykryciem przez parę minut, dodając pod koniec pokrojone w drobne płatki ząbki czosnku i całość trzymamy na patelni aż szparagi zmiękną.
Zdejmujemy szparagi z czosnkiem na talerz - będziemy je wykorzystywać później.

Wino/sok z winogron wlewamy na patelnię i redukujemy o połowę. Dodajemy kremówkę, doprawiamy i dokładnie mieszamy. Dodajemy szparagi z czosnkiem oraz pokrojone w paski suszone pomidory, wrzucamy ugotowany makaron.

Smacznego :)

wtorek, 7 kwietnia 2015

Sałatka z boczkiem, słonecznikiem i jajkiem w koszulce

Święta, święta i parę cm więcej w biodrach... znacie to?
Przy świątecznym zamieszaniu (którego nie lubię) narzuciłam trochę zdrowych, lekkich i wolne (taaaa) posiłków, z jajkami w roli głównej oczywiście. Sałatka z pomidorami, boczkiem smażonym, prażonym słonecznikiem i jajkiem w koszulce jest pyszna i uzależnia - mogłabym ją jeść codziennie! ;)
Składniki:
ulubiona sałata/sałaty
oliwa z oliwek - u mnie czosnkowa
pomidorki koktajlowe - ok. 10 sztuk
100 g boczku
garść ziaren słonecznika
1 jajko
sól i pieprz do doprawienia

Na suchej patelni prażymy słonecznik aż będzie złoty i pachnący.
Boczek kroimy w cienkie paski i podsmażamy na patelni.

Jajko w koszulce, czyli nie taki diabeł straszny... ;)
Do garnka wlewamy wodę i dodajemy do niej ocet - około 2 łyżek na litr wody, wodę zagotowujemy, po czym zmniejszamy ogień pod garnkiem tak, żeby woda lekko pyrkała. Jajko wbijamy do szklanki i mieszając energicznie wodę w garnku (aż utworzy się wir) delikatnie wlewamy jajko. Po chwili białko powinno się ładnie ściąć. Gotujemy około 2-3 minut, wyjmujemy łyżką cedzakową na talerz.

Sałatę rwiemy na mniejsze kawałki i delikatnie polewamy oliwą. Dodajemy przekrojone na pół pomidorki koktajlowe. Posypujemy podsmażonym boczkiem i uprażonymi ziarnami słonecznika. Na wierzch wykładamy jajko, solimy i pieprzymy do smaku.

Smacznego :)

Tę piękną deskę do krojenia w kratkę, którą widzicie na zdjęciach i znacie już z tego wpisu KLIK, dostałam od sklepu internetowego Rossi.pl

Niedocenione Jajko

środa, 8 października 2014

Spaghetti z dynią, kiełbasą, suszonymi pomidorami i rozmarynem

Trzeci tydzień jestem chora i nie mogę się doleczyć. Trzeci tydzień. Trafia mnie szlag, bo plany miałam trochę inne, a tu nic z tego... Gdyby nie to, że leżę w łóżku, to chodziłabym po ścianach z wściekłości. Bo najgorsze jest to, że nie powinnam chorować i mam już dość herbaty z sokiem/cytryną/imbirem. 

Jedynym szczęściem jest to, że jestem na Śląsku u rodziców i nie umieram w całej tej sytuacji z głodu.
Negatywnych stron jest jednak ciut więcej, ale je przemilczę.
Makaron, który zobaczycie poniżej został przeze mnie przygotowany jakiś czas temu, jak jeszcze byłam na chodzie. Do jego zrobienia użyłam słodkawej odmiany dyni i ostrej kiełbasy dla kontrastu. Wyszedł cudownie pyszny - i jest to mój przepis do powtarzania, powtarzania i powtarzania... :)

Jak w większości przypadków moich przygód z makaronami - przygotowanie tego trwa około 10 minut, czyli tyle, ile gotuje się makaron! :)

Składniki:
makaron - u mnie pełnoziarnisty
2 łyżki oliwy z oliwek
100-150 g ostrej kiełbasy - może być chorizo, ja miałam jakąś przyprawioną ostrą papryką
1 mała cebula
150-200 g dyni
ok. 10 suszonych pomidorów w zalewie
sól, pieprz do doprawienia
tymianek
Opcjonalnie: 1/3 łyżeczki ostrej papryki dla wzmocnienia smaku

Wstawiamy wodę na makaron i czekamy aż zacznie wrzeć. Makaron gotujemy według instrucji na opakowaniu.

W czasie gdy makaron się gotuje na patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy na nią dynię i cebulę - podsmażamy je na delikatnym ogniu aż trochę zmiękną. Dodajemy pokrojoną w krążki kiełbasę, zwiększamy trochę ogień i mieszamy aż wszystko na patelni się przysmaży na złoto-brązowy kolor. Dodajemy suszone pomidory i rozmaryn, doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Jeśli lubicie ostrzejsze dania - dodajcie do całości trochę ostrej papryki - wzmocni i podbije ona smak potrawy.
Wykładamy całość na ugotowany makaron lub wrzucamy makaron na patelnię i jeszcze chwilę całość przesmażamy.

Popełniając to danie zapomniałam o posypaniu go słonecznikiem - następnym razem zdecydowanie to zrobię ;)

Smacznego :)

niedziela, 5 października 2014

Męską ręką: pieczeń wołowa z pieczonymi warzywami, ziemniakami i sosem winnym

Nie wiem, jak PanMąż to robi, ale robi najlepszą wołowinę na świecie! No dobra, może trochę mu słodzę, ale w kwestii mięs u nas w domu to raczej on jest specjalistą i nawet nie próbuję w tym temacie z nim konkurować ;)

Obecnie leżę przeziębiona i wracam myślami do tego obiadu - pysznej, idealnie wypieczonego kawałka mięsa wołowego z pieczonymi ziemniakami i warzywami, glazurowaną marchewką i sosem ze zredukowanego czerwonego wina. 
Niebo w gębie, po prostu! :) 
 
 

poniedziałek, 29 września 2014

Sok pomidorowy

Po suszeniu pomidorów została mi miska miąższu pomidorowego i gniazd nasiennych. Wyrzucić szkoda, na szybko wykorzystać taką ilość nie bardzo jest na co - co można więc zrobić? A no pyszny sok pomidorowy. Część z Was pewnie się krzywi na samą myśl - taki sok pomidorowy nie musi być wypity - może być bazą zup lub sosów! :)
Składniki:
miąższ z 5 kg pomidorów podłużnych
2 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki pieprzu ziarnistego
1/3 łyżeczki soli
1/2 łyżki cukru
1/2 łyżeczki ostrej papryczki lub 1/5 świeżej papryczki chilli
1/4 łyżeczki mielonego pieprzu
1 nieduży liść laurowy

Miąższ i gniazda nasienne przekładamy do garnka. Dodajemy ząbki czosnku, liść laurowy, ostrą papryczkę i ziarna pieprz. Gotujemy około 30 minut na niewielkim ogniu, po czym przecieramy przez sito, pozbywając się pestek.
Gładką masę przelewamy do garnka, doprawiamy solą, cukrem i mielonym pieprzem. Gotujemy na niewielkim ogniu jeszcze około 10 minut w miedzyczasie próbując soku - jeśli wyda Wam się nieodpowiednio doprawiony - doprawcie go wedle smaku. Można dodać również trochę bazylii, jeśli macie ochotę.
Sok przelewamy do wyparzonych słoików i pasteryzujemy lub od razu używamy do zrobienia pysznej, pożywnej zupy.

Smacznego :)

piątek, 26 września 2014

Suszone pomidory w zalewie z ziołami

Do zrobienia suszonych pomidorów zabierałam się już jakiś czas. W poprzednim, wynajmowanym, mieszkaniu nie mieliśmy piekarnika i ratowaliśmy się małym, wolnostojącym, który był malutki i zżerał mnóstwo prądu. W tym roku jednak postawiłam na swoim i któregoś piątku pognałam na pobliski bazarek i zaopatrzyłam się w pomidory, które przerobiłam na suszone.
W przypadku pomidorów przeznaczonych do suszenia najlepsze są pomidory podłużne (u mnie polne, bo takie mi polecił Pan na bazarku) i zawierające mało wodnistego miąższu.
Warto pamiętać jeszcze o dwóch rzeczach: do suszenia potrzeba czasu i pomidory znacznie kurczą się przy suszeniu. Mi z 5 kilogramów pomidorów wyszło 6 słoików suszonych pomidorów w zalewie.

Składniki:
5 kg podłużnych pomidorów
główka czosnku
ulubione zioła - u mnie bazylia, oregano, tymianek, majeranek
ok. 1 litr oleju lub 1/2 l oleju i 1/2 l oliwy z oliwek

Pomidory dokładnie myjemy, wycieramy, przekrawamy na pół, wycinamy szypułki i wyjmujemy gniazda nasienne i miąższ (nie wyrzucamy go! przyda nam się do zrobienia soku pomidorowego - wpis dodam już niedługo :)).
Połówki pomidorów układamy gęsto na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika.
Włączamy termoobieg i ustawiamy temperaturę 100 stopni i w takiej temperaturze przez parę godzin przy uchylonym piekarniku. Ja zostawiam po prostu pudełko zapałek tak, żeby piekarnik się nie domykał i tak się suszą i suszą, i suszą... W sumie zajęło mi to około 4-5 godzin z dwoma przerwami.

Pomidory można ususzyć na 2 sposoby:
1. całkowicie - tak, żeby były suchuteńkie i kruszyły się; takie pomidory można przed użyciem namoczyć w ciepłej wodzie i kroić jak zmiękną. Przechowywać w szczelnych, zamkniętych pojemnikach (jak suszone grzyby) lub mrozić.
2. do zalewy - pomidory powinny być dość mocno wysuszone, ale ich środek powinien być lekko miękki i mięsisty. Dzięki temu przy użyciu pomidory będą bardzo delikatne i idealne do krojenia.

Słoiki myjemy i suszymy. Można je również wyparzyć w piekarniku.
Słoiki wypełniamy pomidorami do ok. 3/4 wysokości - nie więcej - pomidory wypiją część zaprawy, którymi je zalejemy i napęcznieją.

Olej lub olej z oliwą wlewamy do garnka. Dorzucamy obrane i przekrojone na pół ząbki czosnku i zioła wedle uznania i całość podgrzewamy do momentu aż na powierzchni tłuszczy pojawią się delikatne bąbelki. Tak przygotowaną zalewą zalewamy słoiki prawie do pełna. Zakręcamy, odwracamy do góry dnem i zostawiamy tak aż całkowicie ostygną.

Jeśli, jak mi, zostanie Wam trochę pomidorów, zabraknie słoików albo macie słoiki, które nie chcą się dokręcać - możecie część pomidorów zostawić w nie zawekowanych słoikach - dobrze je jednak wtedy trzymać w lodówce i zużyć w ciągu 2-3 tygodni.

Wyciągamy w środku zimy i delektujemy się smakiem domowych, cudownych pomidorów :)

Smacznego! :)
Przed suszeniem - wydrylowane i wypestkowane
 
 Po wysuszeniu

niedziela, 7 września 2014

Tarta z szynką prosciutto, suszonymi pomidorami i szpinakiem

Jestem zwolenniczką szybkich obiadów. Naprawdę szybkich i prostych, takich, przy których nie trzeba się bawić w dokładnie siekanie, mieszanie i czekanie.
Z drugiej strony uwielbiam, jak gotuje mój Pan Mąż. A ten kto go zna, albo zna go z moich opowiadań wie, że to, co mi zajmuje w kuchni pół godziny - jemu zajmie trzy. W tym temacie jest perfekcjonistą i pedantem (nie mówię tu o sprzątaniu kuchni i chowaniu rzeczy do zmywarki ;)). 

Ta tarta to taki trochę jedzeniowy misz-masz, dobry sposób na czyszczenie lodówki, bo konfiguracji do jej zrobienia jest mnóstwo. U mnie wygrała wersja z prosciutto, suszonymi pomidorami i szpinakiem, który szalenie lubię ;)
Składniki:
Tarta:
100 g masła
200 g mąki
1/2 łyżeczki soli
1 żółtko
3 łyżki kwaśnej śmietany
Farsz:
2 łyżki oliwy z oliwek
100 g szynki prosciutto
ok. 10-12 pomidorów suszonych w zalewie, pokrojonych w kostkę
ok. 300 g szpinaku
sok z 1/2 cytryny
pół kubka kwaśnej śmietany
1 małe jajko
2 małe ząbki czosnku
sól, pieprz do doprawienia
opcjonalnie: ser pleśniowy, np. Lazur lub ser żółty do posypania

Tarta
Mąkę mieszamy z łyżką soli. Dodajemy masło i całość siekamy. Dodajemy żółtko i kwaśną śmietanę i zagniatamy gładkie ciasto. Gdyby ciasto nie chciało się kleić - można dodać łyżkę lub dwie zimnej wody. Ciasto formujemy w kulę, owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na 30 minut.

Farsz:
Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek. Wrzucamy na nią szpinak i podgrzewamy, mieszając co jakiś czas. Szpinak ma to do siebie, że bardzo się kurczy na patelni, więc nie przeraźcie się, jeśli u Was zacznie niknąć w oczach - tak właśnie ma być ;)
Szpinak doprawiamy sokiem z cytryny, solą i pieprzem.
Dodajemy pokrojone w kostkę pomidory i czosnek. Całość dusimy pod przykryciem parę minut.
Jeśli ktoś ma ochotę dodać ser - teraz jest do tego odpowiedni moment.

Ciasto na tartę wyjmujemy z lodówki, wałkujemy i robimy z niego nieregularny... okrąg? W sumie robimy co chcemy - koło, kwadrat, okrąg. Jeśli ktoś jest estetą - jak najbardziej można zrobię tę tartę w formie do tego przeznaczonej ;)
Na spód tarty przekładamy nasz szpinak, układamy kawałki prosciutto i zalewamy całość śmietaną wymieszaną z jajkiem.

Wkładamy do nagrzanego piekarnika na 25 minut i pieczemy w temperaturze około 180 stopni.

Smacznego :)


sobota, 22 marca 2014

Zapraszam na śniadanie: Shakshouka

Shakshouka to jajka zapiekane w sosie pomidorowym z papryką, chilli, cebulą, bardzo często doprawiane kuminem. Podejrzewa się, że potrawa wywodzi się z kuchni tureckiej, arabskiej, ale czasem słyszy się, że może to być również potrawa żydowska. Nie wiem co jest prawdziwe, ale wiem, że to danie podbiło moje śniadanie! :)
Składniki (dla 2 osób, na większą patelnię):
4 duże słodkie pomidory bądź pomidory z puszki - przynajmniej 400 g
1 średnia papryka czerwona
1 mała czerwona cebula
szczypta kuminu
sól, pieprz do smaku
oliwa z oliwek
pietruszka bądź kolendra do posypania
Opcjonalnie: serek typu bałkańskiego

Pomidory sparzyć, obrać ze skórki i drobno pokroić.
Cebulę pokroić w drobną kostkę i podsmażyć na oliwie. Dodać pokrojone pomidory (lub z puszki) i posiekaną drobno paprykę. dusić na wolnym ogniu, tak, by płyn został zredukowany o 1/3. Jeśli pomidory, których używacie nie są bardzo soczyste - wystarczy jedynie wszystko wymieszać i podgrzać.
W sosie zrobić 2 zagłębienia i wbić w te miejsca jajko. Przykryć pokrywką i smażyć na wolnym ogniu tak, by białko się ścięło, a żółtko pozostało płynne.
Jeśli macie ochotę - dodać ser bałkański i poczekać aż się on trochę rozpuści.

Przed podaniem doprawić do smaku solą, pieprzem, kuminem i pietruszką lub kolendrą.

Danie jest sycące - może z powodzeniem zastąpić lekki obiad :)

Smacznego :)