czwartek, 6 lutego 2014

Targi kulinarne: Warszawski Smak edycja zimowa, 09/02

Jak już pisałam na swoim profilu na facebooku - w najbliższy weekend w klubie 1500 m2, ul. Solec 18/20, w godzinach 12:00 - 18:00 odbędzie się kolejna już (o poprzedniej donosiłam Wam tutaj) edycja targów kulinarnych Warszawski Smak.


LISTA WYSTAWCÓW (niepełna ):
MIA home passion
Deserownia
Pierogeria
Greencado - Olej Awokado, olej z awokado
Smak Obfitości
Z piekarnika
MEZZE
Pasieka pod Łosiem
Dobra Kiszka
Mank- sery Szamreto i wędliny swojskie
Czekoladowy sen
Drobiny Czasu
Pieczone Kasztany
Oliwki etc
 Fabryka Słodkości
BRASIL ON THE PLATE
Prodotti Tipici Siciliani
Jami
Lamala
Candlelove
KINKO
Hummusbar
FruitLife
Klukovka
Tutto-Bene
Smak Andów
La Koguta
Do Me a Flavour
6/12
Thermomix
Bookoff
sto900

Więcej informacji znajdziecie tutaj: Warszawski Smak na fb

wtorek, 4 lutego 2014

Kuchnia Lidla: Churros

Po raz kolejny już sięgam po przepis z Kuchni Lidla - ten odkładałam, odkładałam i w końcu doszedł do skutku :) Przepis leciutko zmodyfikowałam.

Churros to hiszpańskie pączki - robi się je z ciasta parzonego, które smaży się w głębokim oleju. Są chrupiące z zewnątrz i miękkie, wilgotne w środku. Najczęściej są podawane z sosem czekoladowym. Ja zrobiłam je obtaczane w drobnym cukrze do wypieków  oraz konfiturze poziomkowej :)
Składniki:
1 szklanka wody mineralnej - ja dałam lekko gazowaną
125 g masła
1 szklanka mąki pszennej
3 jajka
szczypta soli
3 łyżki drobnego cukru
Dodatkowo: cukier puder lub drobny cukier do obtoczenia, sos czekoladowy, konfitura, dżem

Zagotowujemy wodę. Dodajemy masło, doprowadzamy do rozpuszczenia go i doprowadzamy do wrzenia. Gdy się zagotuje, zdejmujemy z ognia, dosypujemy mąkę, cukier i szczyptę soli i całość mieszamy do uzyskania jednolitej masy - zacznie ona odchodzić od brzegów naczynia. Masę studzimy.
Do wystudzonej masy dodajemy jajka, jedno po drugim - całość mieszamy.
Masę przekładamy do szprycy lub rękawa piekarniczego, wyciskamy kilkucentymetrowe paski i smażymy w mocno rozgrzanym tłuszczu na złoty kolor. Wyjmujemy na papier do pieczenia, aby wciągnął nadmiar tłuszczu.
Po ostygnięciu posypujemy cukrem pudrem i... smacznego :)

niedziela, 2 lutego 2014

Tarta cytrynowa

Kuchnia jest! Brakuje jednego dużego szczegółu, ale można piec, gotować, wałkować... Nareszcie, bo ileż można było czekać? :)

Dziś zapraszam Was na tartę cytrynową. Przepis pochodzi stąd, ale został lekko zmodyfikowany przez mojego cudownego kolegę - Michała, i właśnie z tego lekko zmodyfikowanego przepisu korzystałam. Michaś - dziękuję! :)
Składniki:
Ciasto:
100 g masła
200 g mąki
3 łyżki cukru pudru
2 żółtka
2 łyżki zimnej wody
Masa:
3 duże cytryny
7 jaj
3/4 szklanki drobnego cukru
szklanka śmietany 30 lub 36%

Wszystkie składniki na ciasto umieszczamy na stolnicy i siekamy, do uzyskania jednolitego ciasta. Zawijamy je w  folię spożywczą i wkładamy na około 30 minut do lodówki. Wyjmujemy, wałkujemy, przekładamy do tortownicy, nakłuwamy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 10-15 minut. Po tym czasie wyjmujemy z piekarnika i lekko studzimy.
Z masą w zasadzie nie ma dużo pracy - nie trzeba nawet używać miksera, nie ma więc żadnych wymówek! Skórkę z dobrze umytych cytryn ścieramy na tarce, a cytryny przekrawamy na pół i wyciskamy z nich sok. Skórki i sok z cytryn wlewamy do miski i dodajemy jajka, cukier i śmietanę. Wszystko dokładnie mieszamy tak, aby nie było grudek i... już :) Masa będzie lejąca, ale absolutnie się tym nie przejmować - właśnie taka ma być. W czasie pieczenia stężeje i będzie wyśmienita.
Tak przygotowaną masę przelewamy na przestudzony wcześniej spód i wstawiamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika na 35-40 minut. Po tym czasie studzimy - w sezonie letnim warto włożyć na parę godzin do lodówki.

Ja podałam bez niczego, jednak dobra będzie posypana cukrem pudrem, posypana startą skórką z cytryny, miętą i miodem.

Smacznego :)

Jako, że ostatnio na blogu trochę wolniej się dzieje - zapraszam na profil Ewa Kuchennie na facebooku, gdzie więcej mnie :)

niedziela, 26 stycznia 2014

Budyń z cherymoja

Owoc wypatrzyłam na straganie, podpisany był jako "owoc bananowca". Kupiłam dwa i co wchodziłam do kuchni to zerkałam na nie z niepokojem.W końcu trafiłam na ten przepis i zabrałam się do roboty.
Oczywiście najpierw poczytałam trochę o owocu. Jest to inaczej zwane jabłko budyniowe i pochodzi z Ameryki Północnej. Ma ciemne, duże pestki, które są trujące. Mark Twain uważał ponoć, że to najsmaczniejszy owoc ze znanych mu - nie do końca się zgodzę (jestem fanką poziomek!) - cherymoja smakuje jak słodkawy banan z posmakiem brzoskwiniowym i ananasowym.
Nie jestem fanką budyniu, ale ten był całkiem smaczny i sycący.

Składniki:
1 owoc cherymoja
1 i 3/4 szklanki mleka
4 łyżki cukru
1 łyżka masła
3 łyżki mąki ziemniaczanej

Cherymoję obrać wyrzucić wszystkie pestki (bo jak już wspomniałam - są trujące), miąższ włożyć do miski, dodać 1/4 szklanki mleka i wszystko dokładnie zmiksować blenderem. Gdy nabierze jednolitej konsystencji - dodać mąki ziemniaczanej i dokładnie wymieszać.
! i 1/2 szklanki mleka wlać do garnka, dodać cukier i doprowadzić do wrzenia. Gdy mleko zacznie wrzeć - zmniejszamy gaz u dodajemy wymieszaną w miseczce cherymoję z mąką ziemniaczaną. Cały czas mieszamy do momentu, aż budyń zacznie gęstnieć - wtedy dodajemy łyżkę masła i jeszcze przez około pół minuty gotujemy.

Przekładamy do miseczek i... smacznego :)



niedziela, 19 stycznia 2014

Faszerowane tortille: Styczniowe Wyzwanie Blogerek i Blogerów

Styczniowe wyzwanie blogerek było naprawdę wyzwaniem!
Od momentu kiedy poznałam jego temat - w głowie kłębiło się kilka pomysłów, ale z realizacją było gorzej... Jak wiecie dzięki profilowi Ewa Kuchennie na facebooku- jesteśmy w trakcie przeprowadzki, nie mam internetu w domu, więc siedzę w kawiarni i popijając przepyszną kawę - korzystam z ich wifi, a w międzyczasie pozbyłam się piecyka z którego korzystałam (Konrad, mam nadzieję, że będzie się dobrze spisywał! :)), więc pieczenie odpadało, ponadto w mieszkaniu miałam do dyspozycji 3 niezbyt ostre noże, po 2 sztuki sztućców, 2 talerze, 1 miskę i deskę do krojenia. Rozgardiasz był niemały, ale mam nadzieję, że moje propozycje przypadną Wam do gustu.
Zachęcam również gorąco do zajrzenia do pozostałych uczestników styczniowego wyzwania -ich listę znajdziecie na końcu posta :)

A post z wyzwania grudniowego znajdziecie tutaj: KLIK

Tortille (około 8-9 sztuk):
2 szklanki mąki pszennej lub kukurydzianej (dałam pszenną)
1/4 łyżeczki soli
2/3 szklanki ciepłej wody

Mąkę z solą wymieszać na stolnicy i dodając stopniowo wody - zagnieść ciasto. Ciasto podzielić na 8-9 części i rozwałkować na okrągłe placki (około 18-20 stopni średnicy, czyli nie za dużej patelni). Smażyć na suchej, rozgrzanej patelni około minutę z jednej strony, minutę z drugiej i znowu minutę z pierwszej. Na cieście pojawią się pęcherzyki, ale tak właśnie powinno być :)
Ciasto odłożyć na talerz i odczekać chwilę - po zdjęciu z patelni może zrobić się twarde, ale po około 5 minutach powinno na nowo zrobić się elastyczne.
Nadzienie tuńczykowe (na około 4-5 sztuk):
1 puszka tuńczyka z puszki, odsączona z zalewy
1 ugotowane jajko na twardo, pokrojone w drobną kostkę,
1 malutka cebula pokrojona w drobną kostkę i przesmażona
szczypiorek 
sól i pieprz do smaku
Sos czosnkowy:
2 łyżki śmietany 18 lub 12%
2 łyżki majonezu
1 ząbek czosnku
szczypta soli i pieprzu

Sos: w szklance wymieszać śmietanę, majonez, dodać przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku i szczyptę soli i pieprzu. Odstawić na 10 minut, żeby smaki się połączyły.
Nadzienie: Tuńczyka wymieszać z pokrojonym w drobną kostkę jajkiem na twardo, przesmażoną cebulą i szczypiorkiem. Dodać 1/4 przygotowanego wcześniej sosu czosnkowego.

Przygotowane na początku tortille delikatnie smarować resztą sosu czosnkowego (będą się lepiej sklejały i nie będą rozłaziły), smarować nadzieniem i zawijać. Odłożyć na 15 minut - po tym czasie kroić na kawałki i podawać w towarzystwie sosu czosnkowego.
Nadzienie kurczakowe (na około 4-5 sztuk):
1 duża pierś z kurczaka
suszone pomidory w zalewie (ja użyłam około 7-8 sztuk)
około 2 dużych liści kapusty pekińskiej
sol i pieprz do smaku
Ostry sos pomidorowy z suszonych pomidorów i kaparów:
4 suszone pomidory w zalewie
3 kapary
świeża papryczka chilli - ilość wedle uznania ;)
sól i pieprz do smaku

Sos: pomidory z kaparami (ja kupuję takie: link) umieścić w misie blendera, dodać posiekaną w drobną kostkę papryczkę chilli, doprawić solą i pieprzem i wszystko dokładnie zmiskować na gładką masę.
Nadzienie: pierś z kurczaka obgotować bądź przesmażyć na suchej patelni po czym pokroić w kostkę. Dodać pokrojone suszone pomidory, porwaną na mniejsze kawałki kapustę pekińską i doprawić do smaku.

I tak jak poprzednio: tortillę smarować sosem, nakładać nadzienie i zawijać. Odstawić na 15 minut i kroić na mniejsze kawałki.

Podwójnie smacznego :)


I zapraszam do pozostałych blogerów, którzy wzięli udział w Wyzwaniu:
Paulina www.mojapasjasmaku.blogspot.com
Marta www.magicznezyciemarty.pl
Monika www.papryczkaa.blogspot.com
Magda www.only-my-simple-kitchen.blogspot.com
Gosia www.daylicooking.pl
Iwona www.izioni-smaki.blogspot.com
Justyna www.niePieprz.pl
Justyna www.mamaipomocnicy.blogspot.com
Justyna www.tysiagotuje.pl
Marzena www.zaciszekuchenne.blogspot.com
Beata www.staregary.blogspot.com
Patryk i Ada www.cookpl.blogspot.com
Gosia www.codojedzenia.pl